Trening interpersonalny okiem uczestnika

Pamiętam moje pierwsze doświadczenie z treningiem interpersonalnym. To był ostatni rok studiów no i zajęcia obowiązkowe, maj, piękna pogoda a my cały weekend na zajęciach. Pomyślałam wtedy „byle to już było za mną, przecież nie muszę się angażować”. Miałam wrażenie, że moi koledzy i koleżanki mieli podobne odczucia co ja. Na szczęście zajęcia prowadziła moja ulubiona pani psycholog. Grupa była dość mała, nikogo nie znałam. Z zasady nie byłam zbyt otwarta i trudno mi było nawiązać nowe kontakty, ale dzięki kilku ćwiczeniom wprowadzającym, które pozwoliły nam się trochę poznać i zrelaksować, poczułam się naprawdę dobrze. Później wspólnie ustaliliśmy kilka zasad, które pomogły nam dobrze się poczuć na grupie: przede wszystkim zasadę prywatności, zaufania, oraz zasadę o indywidualnej decyzji na ile chcemy angażować się w zajęcia - to od nas samych zależało ile chcemy z siebie dać i wziąć. Wydawało mi się że to nic nie zmieni, ale z biegiem czasu coraz bardziej chciałam brać.
Na treningu okazało się, że mój sposób zachowania, który w sytuacjach poza grupą często przeszkadzał mi w nawiązywaniu pełnych relacji z ludźmi - został zauważone przez innych. Dostałam dużo informacji zwrotnych jak inni mnie odbierają, co czują w relacji ze mną- i poczułam akceptacje i zgodę. Zrozumiałam po co tu jestem. Mogłam zmierzyć się z tym co mnie blokuje. Okazało się, ze tego jest więcej niż myślałam, ale do tej pory trudno było mi to nazwać i zobaczyć w prawdziwym życiu, w którym często zachowujemy się automatycznie według wyuczonych schematów. Niesamowite, że to wszystko wyszło na grupie, nigdy nie spodziewałabym się, że kilka przypadkowych osób bez jakiegokolwiek doświadczenia jest w stanie dać mi tyle cennych doświadczeń i możliwości rozwoju. 
Pamiętam moje obawy związane z otwieraniem się przed nieznajomymi, mówienia o sobie i o nich, obawy te napawały mnie niechęcią i lękiem - a tu takie zaskoczenie! Uczestnictwo w treningu interpersonalnym nie tylko pozwoliło mi poznać nowych ludzi, zmierzyć się ze swoimi obawami, nazwać emocje, ale też wzruszyć, pośmiać, pobawić i oswoić z innymi. Wszystko to działo się w bezpiecznym otoczeniu, pod okiem specjalisty, który nazywał to wszystko co się działo i przekazywał cenne informacje.
Do dziś pamiętam większość ćwiczeń i wskazówek, które dostałam. To zabawne, ale mam nadal w głowie pewną sytuacje, kiedy jeden z uczestników podczas ćwiczenia opowiedział mi jak mnie odbiera, a ja wtedy absolutnie się z nie zgodziłam. Pomyślałam sobie że ja przecież taka nie jestem, odebrałam to wręcz jako atak - moja reakcja wynikała z tego, że nie przyjmowałam i nie akceptowałam siebie w pełni. Reszta uczestników potwierdziła jego słowa i wspólnie pokazali mi, że ten kawałek mnie, który tak trudno było mi w sobie przyjąć - to coś fajnego i cennego, a ja próbowałam to ukryć przed sobą i innymi, bo kojarzyło mi się  z czymś całkowicie innym niż im - z czymś negatywnym. Pamiętam moje zdziwienie i wdzięczność jaką poczułam do grupy, kiedy mimo moich sprzeciwów dali mi wsparcie i szczery komentarz. To pozwoliło mi na popatrzenie na siebie w taki sam sposób, z uwagą i prawdą, choć nie było to łatwe - ale tylko tak mogłam poznać moje mocne strony i moje słabości, oraz zacząć pracę nad słabościami. Chociaż na początku miałam ogromne obawy i wątpliwości - wyszłam z treningu interpersonalnego z nowymi umiejętnościami.
Po kilku latach nadarzyła się okazja uczestnictwa w kolejnej grupie interpersonalnej, to już nie był przymusowy blok ćwiczeń i nie chodziło o zaliczenie zajęć szkolnych. Zdecydowałam się od razu, chociaż nie znałam prowadzącego ani osób które wezmą ze mną udział w zajęciach - ale to była szansa dla mnie na sprawdzenie się w grupie, na przepracowanie tego, z czym jeszcze nie zawsze sobie radziłam, to było kolejne doświadczenie i własny rozwój . Prowadzący psycholog poprosił nas o to byśmy się przedstawili i powiedzieli coś o sobie. Pamiętam wystąpienie kilku osób. Jedna z nich powiedziała, że bardzo się boi, bo czytała opinie innych o tym, ze wiele osób wybiegało z sali z płaczem i ze złością - i że obawia się, bo nie wie co ją tu czeka. Uśmiechnęłam się do niej i powiedziałam, ze nie musi się obawiać, że to od niej zależy ile chce dać i wziąć,  i że ja właśnie dlatego zdecydowałam się przeżyć to jeszcze raz.